A dzisiaj mała próbka slangu firmowego, czyli mini słowniczek podręczny ludzi ciężko pracujących:
Pierdolot – służbowe 20 letnie cienko-cienko. Czasami działają w nim hamulce, czasami migacz, a czasami wycieraczki...
Kopulodrom – mała kanapa w kąciku palaczy. Ja chodzę palić na taras, nazwa kanapy mnie zniechęciła do bliższych z nią kontaktów.
Sprzątnąć trolla – umyć kubeczki i talerzyki z całego tygodnia.
Pryknąć w oponkę – w zasadzie to znaczy napompować koło pierdolota, ale może znaczyć cokolwiek innego.
Międzyczas – tajemnicze zjawisko, nie występujące w przyrodzie. Nasi przełożeni z uporem maniaka uważają, że jak najbardziej istnieje : „w międzyczasie zrób to i tamto” – To znaczy KIEDY?!
Wolnyczas – jak wyżej.
Włączyć komplikator – kiedy zamiast dwa dodać dwa, robisz tabelę przestawną 20 mega. Komplikator lubi się włączać szczególnie po 17-tej, kiedy szarym komórkom nie pomaga już ani fajka, ani Red-Bull.
Paździoch – brzydki, obciachowy przedmiot, na przykład nasze kalendarze firmowe.
Czocher – fryzura naszej Pani Prezes.
Rentka – comiesięczna wypłata, bo nie wypada nazwać jej pensją.
Ciąg dalszy nastąpi :-)